Gotujący z mennonitami

  • 2 marca 2015
  • Brak komentarzy

Wojtek, absolwent antropologii kulturowej, interesował się mennonitami, odkąd go znam… czyli lata długie. Pamiętam pierwsze nasze o tym rozmowy: „Meno… co? Jak oni się nazywają?” – i cierpliwe jego sylabizowanie MEN-NO-NI-CI. „Aha. To tacy mniej znani Amisze…”. „No nie, niezupełnie”. Za mennonitami pojechał w ramach stypendium do Kanady, bo tam ich najłatwiej było spotkać. Wie o nich dziś chyba wszystko, a dzięki niemu – i my możemy dowiedzieć się więcej. Ta książka opowiada krótko i przystępnie o tych, których na ziemiach polskich w XVI w. zwano także Olędrami – osadnikach z Holandii, osiedlających się tam, gdzie nikt inny nie chciał. Przeważnie na terenach zalewowych. Wielu mennonitów osuszało nam Żuławy, inni za grosze dostali od króla chaszcze i łozy na nieużytkach warszawskich, zwanych… kępą saską. W panowaniu nad niechcianą wodą byli mistrzami – szkoda, że zniknęli, a ich sztuka została zapomniana! Mniej byśmy może cierpieli z powodu powodzi. Mennonici byli chrześcijanami, odłamkiem ruchu reformatorskiego, który poszedł swoją drogą, odcinając się od kościoła katolickiego. Biblia była dla nich najwyższym prawem, żyli po to, by doskonalić się duchowo poprzez skromne życie i ciężką pracę, a zbawienie osiągnąć przez wiarę. Zostały po nich na Żuławach charakterystyczne, okazałe i piękne – nawet gdy w ruinie – domy podcieniowe. I resztki wiatraków.

„Czy kuchnia mennonitów istnieje? Bez wątpienia należy odpowiedzieć twierdząco. Jest to prosta kuchnia chłopska, mało wykwintna, charekteryzuje ją „używanie zbytnie wołowiny i pokarmów nieumiarkowanie tłustych”, jak to ujął T.Chamski w połowie XIX w.”

Zostało wspomnienie tej kuchni: niezwykle prostej, sezonowej, związanej z tym, co można było samemu złowić, wyhodować, zebrać z pola, lasu i łąk. Dziś powiedzielibyśmy: pierwsi slowfood’owcy.

„Istotną cechą kuchni mennonitów jest niemal całkowity brak dań rybnych. To interesujące, mennonici bowiem gospodarowali na zalewowych terenach nadmorskich i w dolinach wielkich rzek – Wisły, Niemna, Wołgi. Jeśłi pojawia się danie rybne, to bardzo proste: mennonicka zupa rybna w niczym nie przypomina bogatej jak bigos rosyjskiej uchy”.

Wojciech Marchlewski zebrał, skąd się dało, niemal 70 przepisów. Powstała oryginalna, piękna książka – bo dzieje mennonitów oraz przepisy na dania ilustruje mnóstwo jego oryginalnych drzeworytów. Świetna pozycja do kolekcji dla miłośników książek kucharskich, do kupienia na stronie Muzeum w Wilanowie: http://sklep.wilanow-palac.pl/mennonici-zycie-codzienne-kuchni-p-336.html

Drzeworyty Wojtka również można kupić – znajdziecie je na FB na stronie autora.

Bardzo fajnie wyglądają w kuchni – mam dwa :)

Aldona Wiśniewska

mennonici_002.WM

Wojciech Marchlewski ze swoją książką przed pałacem w Wilanowie. Fot. Jerzy Socała

 

mennonici_001

Wojciech Marchlewski, „Mennonici – życie od kuchni”.
Wydawnictwo Pałacu w Wilanowie, Warszawa 2014

Olędrzy na drzeworytach Wojciecha Marchlewskiego

Ilustracje do książki „Mennonici. Życie codzienne od kuchni”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *