Golasy online

Golasy na warszawskiej Pradze

  • 9 stycznia 2014
  • Brak komentarzy

Golasy z Ząbkowskiej

Cover story w Dużym Formacie to dla reportera zawsze wielkie wydarzenie. Mam nadzieję, że jeszcze parę razy przynajmniej uda mi się przeżyć taką frajdę, taki rzut adrenaliny. Gazeta żyje jeden dzień i kiedy ma się cover story… ten dzień należy do mnie. Tak, potem będzie następne wydanie, a za tydzień następny magazyn reporterów, ale dziś… Rozumieją to wszyscy moi koledzy-dziennikarze, koleżanki-dziennikarki, każdy kto pisał reportaże, kto je kocha, kto tym żyje albo kiedyś żył albo żyć by chciał.

Akt ciężarnej
akt ciężarnej, fot. Julita Delbar, Atelier Klitka

Julita Delbar, właścicielka Atelier Klitka przy Ząbkowskiej na warszawskiej Pradze, jest współautorką tego reportażu, jest też jego bohaterką. To urodzona artystka: robi wspaniałe zdjęcia, „otwiera” ludzi jak najlepszy otwieracz.

I to ona wymyśliła, że każdy, ale to każdy może, a co więcej – powinien choć raz w życiu zrobić sobie akt. Bo niewiarygodnie dobrze działa na psychikę…

Dzięki niej poznałam moich wyjątkowych, odważnych bohaterów. Nie wszyscy znaleźli się w reportażu, zamieszczonym dziś w Dużym Formacie. Jako bonus dla Czytelników strony Redakcja-online.pl – historia pani Leny.

* * *

Akt na rocznicę

Lena (położna, 54 lata) krążyła obok Klitki rok, choć mieszka na Ząbkowskiej, tuż obok. Fascynowało ją, że w miejscu, gdzie ona robiła „zwykłe” fotografie, inni zrobili sobie „gołe” zdjęcia. – Kojarzyłam akty z ludźmi młodymi, pięknymi! – opowiada. – Ani przez moment nie pomyślałam, że to może być coś dla mnie. Ja lubię piękno, lubię kobiety. Pracuję jako położna 32 lata, a kobieta wciąż jest dla mnie nieodkrytą tajemnicą. Każda kobieta jest inna i intymność zupełnie mnie nie razi. Stale się czegoś nowego dowiaduję. Z racji wychowania mogłabym być pruderyjna i zamknięta, ale to się zmieniło, kiedy wybrałam mój zawód.

Chodziła tylko koło Klitki i patrzyła: dziewczyny na zdjęciach takie młode, ich nogi takie długie, a te ich piersi… ten facecik nagi taki rubaszny… Boże kochany, myślała, ludzie mają taką fantazję, odwagę… a ja co?…

Pomyślałam, wie pani co? „Ot, proszę… mam nadwagę… a wyszło!”. Jestem piękna. Tak. Jej się udało pokazać coś, co we mnie było.

Zbliżała się 30 rocznica ślubu. Co dać mężowi w prezencie? Zajrzała w internet, sprawdzić, jak radzą sobie inne. Ktoś napisał: zdjęcie w stylu Moulin Rouge, gorsecik, pióra, kabaretki… Lena jest pulchna, matczyna, ma statecznego męża. Pomyślała: nie ta bajka. Ale akt?! Skoro są ze sobą 30 lat i wciąż się kochają?

parapara, fot. Julita Delbar, Atelier Klitka

– Czułam, że mogę sobie na to pozwolić. Wiedziałam, że ta pani wczuje się w to, czego będę chciała. Lody przełamałyśmy od razu, ani przez moment się nie wstydziłam – wspomina Lena. – Mój zawód otwiera ku intymności. Pacjentka się otwiera, obnaża i ja jako położna bardzo to szanuję… ona pokazuje mi najintymniejsze części ciała, więc ja nigdy nie przychodzę do porodu wyfiokowana, wymalowana, na dystans. Staram się być naturalna, tak jak one.

Sesja okazała się jednak trudna. Lena wzięła kawałek tkaniny i okrywała się nim ze wszystkich stron. Ale w miarę upływu czasu, dzięki ciepłemu gosowi Julity, szmatka coraz bardziej spadała. – Nic nie kazałam retuszować – podkreśla. – Jest gra świateł, jestem tam wysubtelniona. To było dobre doświadczenie. Pomyślałam, wie pani co? „Ot, proszę… mam nadwagę… a wyszło!”. Jestem piękna. Tak. Jej się udało pokazać coś, co we mnie było. I to jest z wielkim smakiem zrobione. Piersi mam trochę obwisłe, trochę więcej cała, nieważne… Każda z nas coś pięknego w sobie ma! Ładne ramię. Plastyczną twarz. Zgrabne kolano. Kobiety patrzą na siebie tak krytycznie. „O, tu mam fałdę, jestem nieatrakcyjna!”. Ta fotografka jest utalentowana. Ja mam talent do odbierania porodów, ona ma do zdjęć – i dobrze, że je robi. Jak to jest, że na jej zdjęciach nie ciało jest pokazane, tylko wnętrze? I jeszcze coś. Chwilka. Ułowienie spojrzenia, uśmiechu. Tylko będąc artystą można coś takiego uchwycić. Nie widać tej golizny, nie chodzi o patrzenie na kawałek cycka…

przyjaciele na wystawiePrzyjaciele na wystawie

Lena uważa, że akty jej coś dały. Mąż odkrył, że nie wie jeszcze o niej wszystkiego, bardziej jej się teraz przygląda! W związek z długoletnim stażem wniosły… odrobinę pieprzu.

– Mąż był oszołomiony, kiedy mu mój akt wręczyłam.
Niestety, nie zgodził się, by nagą Lenę zobaczyli inni.

Ulotka Atelier Klitkaulotka Atelier Klitka

Materiał wideo
Proszę się rozebrać! Potrzebujemy nagości do szczęścia

 

Tekst: Aldona Wiśniewska
Zdjęcia: Julita Delbar, Atelier Klitka
www.klitka.com
www.facebook.com/atelierklitka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *