Bruschetta Frances Mayes

  • 23 listopada 2013
  • 5 komentarzy

Najlepsza bruschetta świata, czyli – jak ją robi znana pisarka Frances Mayes, właścicielka Bramasole (oraz inne, mniej sławne mieszkanki Toskanii). Kawałki foccachii albo białego pieczywa smarujemy z jednej strony dobrą oliwą. Podsmażamy lekko na teflonowej patelni z dwóch stron. Polski patent: lekko pocieramy czosnkiem (niekoniecznie). Posiekane drobno pomidory mieszamy z posiekaną świeżą bazylią, łyżeczką oliwy i odrobiną soli. Zdejmujemy grzanki na talerz, nakładamy pomidory, posypujemy świeżo zmielonym pieprzem i pałaszujemy, póki ciepłe!
BRUSCHETTA to grzanka, kanapka i sałatka w jednym, a tak zrobiona jest absolutnie boska. Przepis znalazłam w książce „Pod słońcem Toskanii”, reszta to drobne modyfikacje własne.

Bruschetta_002 copy

BRUSCHETTA to grzanka, kanapka i sałatka w jednym, a tak zrobiona jest absolutnie boska. Przepis znalazłam w książce „Pod słońcem Toskanii”, reszta to drobne modyfikacje własne.

Bruschetta z Il Gattero

Klasyk to absolutny, wiem! Ale jadłam pomidorowych grzanek włoskich kilka i wcale nie wszystkie były dobre. Najlepszą podała siniora Manzini z Il Gattero koło Peccioli, podczas „Toscaniany”, czyli kolacji z daniami lokalnymi. I chyba wiem już, o co chodzi. Do pyszności tej prostej przystawki przyczyniły się dwie Polki, krakowianki… My stawiliśmy się przy stole 5 minut przed czasem. Większość gości, w wyniku błędnych ustaleń – pół godziny później. Rekord pobiły dwie panie z Krakowa, które dotarły jeszcze o 20 min spóźnione… Na ich widok sinior Manzini odesłał do kuchni wnoszone właśnie bruschetty, by mogły ogarnąć się przed kolacją. Powiedliśmy za przystawką głodnym wzrokiem… jednak ona rzeczywiście zyskała na smaku! Siniora Manzini bowiem najwyraźniej lekko ją podsmażyła. Bruschetty były ciepłe, wilgotne, chrupiące i pachnące, przesiąknięte wszystkimi smakami: oliwy, przypieczonego chleba, pomidorów wprost z pola i bazylii.

Bruschetta_001

Przepis

Kroimy ciabattę na małe kromki. Opiekamy je lekko w tosterze (ja po podpieczeniu każdą, z obu stron, potarłam ząbkiem czosnku). Dojrzałe, jędrne pomidory drobno kroimy, lekko solimy, mieszamy z posiekaną świeżą bazylią i odrobiną oliwy. Odstawiamy. Grzanki pieczemy w piekarniku do zrumienienia (albo od razu podsmażamy na patelni, skropione oliwą). Zdejmujemy na talerze, kładziemy na każdą po łyżce pomidorów i natychmiast zjadamy. Sekret dobrej bruschetty polega na tym, że powinna być jednocześnie upieczona i chrupiąca, pachnąca oliwą i wilgotna od soku z pomidorów… Jeśli dostaniecie gdzieś suchar ze starego chleba z pomidorami na wierzchu – to nie jest TO. Spróbujcie ją zrobić po swojemu w środku lata albo wczesną jesienią – bo właśnie wtedy pomidory są najlepsze.

5 komentarzy

  • wygodnie pisze:

    Wyborna stronka ! Pozdrawiam !

  • bzapiski pisze:

    styczeń…blade pomidory bez smaku…
    co jest dobrego w styczniu?!

    • Aldona Wiśniewska pisze:

      Ojtam… bez smaku ;) Wybieram małe koktajlowe – w nich smak się zachował… zwłaszcza gdy posiekasz i zmieszasz z oliwą dobrą i świeżą bazylią…

  • bzapiski pisze:

    a przypomniałam sobie- ugotowany nie za długo, w kawałkach, seler naciowy, polany masłem ze zrumienioną bułeczką!

    • Aldona Wiśniewska pisze:

      Lubię seler naciowy: najbardziej za to, że jest… ujemnie kaloryczny :) Piszą o nim, że więcej energii pochłania pogryzanie łodygi selera niż ona sama zawiera kalorii – i dlatego seler odchudza! W drobnych kawałkach, występuje w wiekszości moich zimowych sałatek. I we wszystkich gulaszopodobnych daniach. Masełko ze zrumienioną bułeczką natomiast to jest „killer dla naszych figur, dziewczęta!” – jak mawiała jedna pani redaktor…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *